19.12.2025

Przebudzenie w cieniu lasu - cz.6

 

Lena zaczęła żyć pomiędzy wymiarami, czasem i przestrzenią, sięgać w rejony nieznane w taki sposób aby zrobić z nich miejscami "znanymi".

Cień - towarzysz Leny zatem nie był już tylko snem. Zaczął pojawiać siç w oczach ludzi na ulicach.
W muzyce, której nie da się znaleźć, ale którą się słyszy, w spojrzeniach dzieci, które pamiętają więcej niż powinny. 
Cień był obecny w tych wszystkich, którzy przeszli przez własną noc… i nie bali się tego, co tam znaleźli.


Z każdym dniem Lena stawała się coraz bardziej przezroczysta dla iluzji tego świata. Przestrzeń, w której wcześniej trwała w lęku i walce, teraz była przejrzysta, lekka - jakby jej duch rozpuszczał się w świetle większego istnienia.

Jej nauki, które zaczęła przekazywać innym, nie pochodziły z umysłu, lecz z głębokiego słuchania wewnętrznego pulsu Źródła. Nie mówiła o dogmatach. Mówiła o pamięci. O pamiętaniu tego, że jesteśmy Jednością. Że każda cząstka, nawet ta najciemniejsza, jest tylko cieniem rzucanym przez światło w podróży ku pełni.

Lena mówiła:

„Nie jesteśmy tylko ciałami. Nie jesteśmy nawet emocjami czy myślami. Jesteśmy polem nieskończonej świadomości, które przez chwilę śni, że jest czymś małym.”

W jej obecności ludzie przypominali sobie. Czasem płakali bez powodu. Czasem śmiali się bez przyczyny. Ich struktury się rozpuszczały. Wchodziła z nimi w stan bezsłownego połączenia - dotykiem, spojrzeniem, milczeniem.



Nauki Leny koncentrowały się wokół kilku fundamentalnych pojęć:

1. Cisza jako Brama
W ciszy - mówiła - mieszka Prawda. Nie ta intelektualna, ale ta, która promieniuje ze środka Istnienia. Podczas ceremonii milczenia uczestnicy doświadczali, że nie muszą niczego osiągać, niczego naprawiać. Wszystko już jest.

2. Ciało jako Przewodnik
Choć ciało było tylko jedną z form, Lena uczyła głębokiego czucia - nie jako analizy, ale jako portalu do obecności. Każdy impuls, każda emocja była kluczem, który można było otworzyć, a nie tłumić.

3. Wspólnota jako Lustro
Nowa Ziemia nie była miejscem fizycznym, lecz przestrzenią wewnętrznego połączenia. Wspólnoty tworzyły się naturalnie, bez struktur. Ludzie przyciągali się energetycznie. Byli dla siebie lustrami, przypomnieniami o tym, kim są.

4. Świadomość jako Gra
Nic nie było tak poważne, jak się zdawało. Lena uczyła, że nawet cierpienie ma w sobie mądrość. Każda trauma była punktem wejścia do głębszego poznania siebie. „Wszystko, co przeżyłaś,” mówiła, „było zaplanowane przez twoje własne Ja jako gra w zapomnienie.”

Wieczorami Lena siadała pod drzewem w kręgu ludzi - starych i młodych, z różnych światów, także tych spoza Ziemi. Nad ich głowami tańczyły świetliste istoty. Nie potrzebowali już słów. Wystarczyła obecność. Przez nią przelewały się fale miłości, łagodności, zrozumienia.